Need for Speed Shift @ PRGK
Opinia znaleziona na pl.rec.gry.komputerowe - cytuję w całości, bez zmian czy korekt:
Na temat nowej odsłowy Need for speed opinie sa mocno podzielone. Od takich wyrazajaych pelen entuzjazm po głosy skrajnego rozczarowania. W zasadzie nie ma sie co dzwić. Gra jest w sumie zupełnie odmienna od wszystkich innych z serii. Nie jest o nielegalnych wysigach, nie sa to wirtalne podróże w pięknych okolicznosciach przyrody, nie sa to poscigi policyjne. Nic z tych zeczy. Najblizej mu pewnie do prostrita tyle tylko ze to podobienistwo bardzo złudne. Ale nie owijajac w bawełne - już na samym poczatku moge uprzedzić - w końcu chyba doczekaliśmy sie wydania które (w mojej opini oczywiscie) bedzie jedną z najjaśniejszych gwiazd tej serii. Ale to oczywiscie opinia subiektywna i zdaje sobie sprawę iż wielu nie bedzie myslało tak jak ja. Głownie z powodu iż to co dla mnie jest zaletą dla innych bedzie wadą. Mysle także ze dla osób nie posiadających analogowego kontrolera gra nie bedzie specjalnie atrakcyjna. No i nie znaczy to oczywiscie ze w mojej opinie gra jest bez wad. Bo jednak także wolałbym aby była nieco czym innym niż jest.

Resident Evil 5 @ PRGK
Opinia znaleziona na pl.rec.gry.komputerowe - cytuję w całości, bez zmian czy korekt:
Na RE5 czekałem od czasu ukończenia poprzedniej części (czyli stosunkowo niedługo bo tą skończyłem w okolicach wakacji). Miałem nadzieję na ciąg dalszy (niekoniecznie fabularny) tego w co grałem kilka miesięcy temu. Nie zawiodłem się ale…
W pewnym stopniu “czwórka” z ostatnią odsłoną fabularnie powiązana jest. Znów rozchodzi się o wirus, który zamienia ludzi w zombie. Miejsce akcji uległo jednak zmianie. Tym razem, zamiast biegać po hiszpańskich wioskach (BTW: podobno w Czechach “hiszpańska wioska” oznacza tyle co u nas “czeski film;)) można postrzelać do żywych trupów na terenach afrykańskich. Główny bohater też się zmienił. Twórcy odkurzyli dawnego herosa - Chrisa Redfielda. Są też inni znajomi, są powiązania fabularne, ale że nie grałem w trzy pierwsze części to mnie to szczególnie nie interesowało. Kto chętny doczyta sobie w odblokowujących się z poziomu na poziom aktach (dostępna jest. m.in. historia RE oraz postaci pojawiających się w grze). Jest też nowa twarz - Sheva, bohaterka przydatna wielce i nie chodzi tylko o walory widokowe, które miałby umilić przebywanie w tak nieprzyjaznym otoczeniu. O tym za chwilę.
Do rzeczy. Pierwsze co rzuca się w oczy to grafika, która mnie w pierwszej chwili powaliła. Jest pięknie: kurz, gra cieni i światła, modele postaci (choć te momentami nieco plastikowe), dopracowane animacje, włącznie z mimiką twarzy, przerywniki filmowe (te zrobione są na silniku gry). Cud, miód, orzeszki. Przyznać muszę, że znacznie bardziej przypadły mi do gustu poziomy na otwartej przestrzeni. Są po prostu ładniejsze niż te dziejące się w kanałach itp. Ogromny skok w porównaniu z poprzednią częścią. Dodać wypada iż gra chodzi naprawdę płynnie (średnio 50fps przy 1650×1280 i detalach na full z wyłączonym AA na moim DC2160, 8800GT, 2GB).

STALKER - Zew Prypeci @ PRGK
Opinia znaleziona na pl.rec.gry.komputerowe - cytuję w całości, bez zmian czy korekt:
Jako że niedawno skończyłem “Zew Prypeci” pomyślałem, że podzielę się swoimi uwagami odnośnie tej gry.
Cóż, gra mnie wciągnęła na tyle, że dopiero co rozpoczęta “Dragon Age” poszła w odstawkę. Jasne, warto w tym momencie wziąć pod uwagę, że jestem starym fanatem “Stalkera” i gier cechujących się podobną atmosferą, ale mimo wszystko uważam, że ludziom z GSC udało się zrobić naprawdę solidną grę. Różnicę widać zwłaszcza w porównaniu ze średniawym “Czystym Niebem”. Ale do rzeczy.
Sam początek jest średni. Wita nas wprowadzenie rodem z “Kryminalnej Rossiji” (choć obrazki statyczne) a następnie zaczynamy grę na skraju mapy. Ot, tak sobie. W “Priboi Story” gracz zaczynał z opuszczonego posterunku w Kordonie i wyglądało to jakoś bardziej naturalnie. Ale nic to, pomyślałem, że dalej będzie lepiej. I nie zawiodłem się.
Od razu spieszę uprzedzić, że lektor nie miał specjalnie dużo do roboty, gdyż wszystkie dialogi, którym twarzyszy tekst w okienkach, są pisane. Partie mówione ograniczają się wyłacznie do scenek i, jak to w tej serii bywa, do pogaduszek stalkerów w tle, które, o ile p-amiętam, nie były tłumaczone, a szkoda. Większość dowcipów ma brodę dluższą niż Dziadek Mróz, ale usłyszawszy jej w wersji “stalkerskiej” i odpowiedziane w profesjonalny sposób (dubbing naprawdę świetny) trudno się powstrzymać od uśmiechu. Luźne rozmowy i zwroty, jakimi reagują na nasz widok bohaterowie też są niczego sobie. Wszystko brzmi tak, jak powinno. Mało lotni bandyci mówią jak gopniki z ulicy, handlarze wyrażają się jak sprzedawcy w Pitrze, a słuchając żołnierzy przypomina się “9 Kompania” i “Burzowe wrota”. Ogólnie - ten element atmosfery został nie tylko zachowany, ale i poprawiony. Oczywiście można zastanawiać się, czemu wszyscy mówią po rosyjsku, skoro gra rozgrywa się na Ukrainie, ale to w sumie detal.

Mass Effect @ PRGK
Opinia znaleziona na pl.rec.gry.komputerowe - cytuję w całości, bez zmian czy korekt:
Tak, wiem, refleks nie ten, no ale dopiero ostatnio miałem dość cierpliwości, żeby się wziąć. Rok temu zacząłem, pograłem 10 minut, stwierdziłem, że to kolejna nuda od Bioware i zająłem się życiem. Ostatnio, na wieści o dwójce, postanowiłem się przyjrzeć.
Może zacznę od najważniejszej rzeczy: ta gra w końcu ma dialogi. Naprawdę, w grach Bioware najbardziej irytowały mnie durne rozmowy, bez ładu i składu, naiwne, pretensjonalne i pozbawione poczucia humoru. Tu zrobiło się mocno filmowo, dialogi są ciekawe, z ikrą, a przy tym większość całkiem nieźle zagrana. Słuchało mi się z przyjemnością.
System wypowiedzi - też duży postęp. W końcu nie mamy podziału na: neutralny, dobry, zły. To “dobro” i “zło” zostało mocno zrelatywizowane. Raczej spróbowano wprowadzić pewne grupy przeciwstawnych cech: porywczość-spokój, zaangażowanie-dystans, bunt-konformizm i tak dalej. Niekoniecznie “niebieska” opcja jest “lepsza” od “czerwonej” w sensie moralnym. Cholernie temu daleko od wyboru z typowej gry Bioware: a) “Cieszę się, że Ci pomogłem i nie chcę żadnej zapłaty” b) “Coś tam, coś tam, cześć” c) “A teraz Cię zabiję i zbeszczeszczę Twoje zwłoki” W ogóle - wprowadzenie charakterystyki ze znacznikami Paragon i Renegade - bardzo to różne od typowego miernika Dobra i Zła postaci. Można to bardziej podpasować pod chaotyczność i praworządność, ale w sumie też nie, bo to jest raczej zdolność do różnorodnych zachowań w różnych sytuacjach - cechy nie znoszą się nawzajem. Fajne. O, jedna rzecz: towarzysze różnie reagują na typy zachowań. Na przykład Ash generalnie wyśmiewa się ze słodkich i prawych tekstów, a imponują jej buntownicze, twardzielskie kawałki. Przy czym z kolei nie wystarczy wybierać “zawsze dolnej opcji”, bo można jej powiedzieć coś przykrego.

Crysis @ PRGK
Opinia znaleziona na pl.rec.gry.komputerowe - cytuję w całości, bez zmian czy korekt:
Posiedziałem. Pograłem. Skończyłem. I jestem pod wrażeniem. Spoilery są, niemniej gdzieniegdzie i zarotowane.
Miłośnicy gier FPS dobrze pamiętają jesień 2004 roku. Wszyscy wtedy siedzieli i nerwowo obgryzając paznokcie przeglądali newsy o nadchodzących dwóch murowanych hitach – Half-Life 2 i Doom 3. Tymczasem największą niespodziankę przygotowała mała firma z Koburga. Wydany przez Ubisoft Far Cry, będący dziełem programistów z Crytek pojawił się dosłownie znikąd - niczym diabeł z pudełka. I po prostu zdrowo namieszał.
Bardzo szybko pojawiły się też zapowiedzi jego następcy. Informacje o nowym produkcie dawkowane były dość oszczędnie, a w tak zwanym międzyczasie bracia Yerli zdążyli się pożegnać z Ubisoft. O Crysis wiadomo było tyle, że oprawa audiowizualna ma spowodować u graczy kompletny opad szczęki, a sam komputer przyprowadzić o ciężką zadyszkę. Dość powiedzieć, że przygotowujący go programiści ściśle współpracowali z NVIDIIą, mając znacznie wcześniej dostęp do inżynieryjnych egzemplarzy GeForce’ów serii 8, z których miano wycisnąć wszystkie soki. Przyznam szczerze, że publikowane screeny sprawiały, że zastanawiałem się na ile rzeczywistość rozminie się z marketingowymi obietnicami.
Crysis pojawił się na rynku jesienią 2007 roku, a jego światowym wydawcą jest Electronic Arts. I faktycznie zapowiedzi pokryły się z rzeczywistością. Mało, naprawdę było maszyn, zdolnych udźwignąć ten tytuł z sensownym framerate przy ustawieniach detali na wysokim poziomie. Osobiście przez długi czas ten tytuł uruchamiałem jedynie jako benchmark dla kart graficznych, których testy przygotowywałem dla serwisu Gry Onetu. Każdorazowo oglądałem mniejszy lub większy pokaz slajdów, wentylatory na grafikach czy procesorach zaczynały wyć z wysiłku, a ja pracowicie zbierałem wyniki. I tak to się kręciło.

Kroniki Rydzyka - Assault on Dark Athena @ PRGK
Opinia znaleziona na pl.rec.gry.komputerowe - cytuję w całości, bez zmian czy korekt:
“What the fuck is wrong with you, Riddick?” (Sad Eyes, TCoR:AoDA)
W piątek tydzień temu była europejska premiera nowego Riddicka. Jeśli strona cdprojektu nie kłamie to Polska nie jest w Europie i trochę jeszcze nie będzie. Kilka tygodni temu skończyłem wersję US więc zamieszczam wrażenia, polska wersja będzie zawierała minimalne różnice bo będzie kinówką. To dobre rozwiązanie, nie wierzę że którekolwiek polskie studio dałoby radę dokonać pełnego spolszczenia na adekwatnym poziomie.
To nie recka więc trochę małych spoilerów będzie, większe są zaROT13owane, jeśli komuś zależy na ich uniknięciu (bo chce grę przejść albo ma dobrą pamięć) to proszę nie odrotowywać. Niestety główny zarzut jaki mam zdradza szczegóły zakończenia :)
Pierwsza gra z Ryśkiem Riddickiem pojawiła się w 2004. na x-klocka, a kilka miesięcy później poprawiona i rozszerzona wersja wyszła na PC. Dzisiejszy Assault on Dark Athena (Szturm na Dark Athenę, nie wiem jak i czy to przetłumaczą) jest reklamowany jako poprawka Ucieczki “w rozdzielczości HD” z nową kampanią single player, ale tak naprawdę to dwa moduły - Escape from Butcher Bay to stara wersja znana pecetowcom, Assault to po prostu dodatek czyli Expansion Pack. Zajmujący 10-12 godzin, wyraźnie mniej niż Ucieczka.

Resident Evil - seria
Jako że jestem fanboyem serii RE a lada dzień wychodzi RE5, po krótce opiszę każdą część RE1,RE2,RE3,RE:CVX,RE4 i jakie wrażenie ona na mnie wywarła i jak ją oceniam w celu podsumowania. Niestety muszę pominąć wersje na gacka, gdyż nie dane mi było ich przejść. Oceniam bardzo subiektywnie, oceny są z perspektywy czasu kiedy zostały wydane owe gry.
Resident Evil (1996)
Do gry dosiadłem się zaraz po zmnianie NESa na PSX, o ile dziś filmowe intro jest bardziej śmieszne niż straszne, a voice acting jest wręcz tragiczny to wtedy byłem pod wielkim wrażeniem teco co ujrzałem, usłyszałem głos ludzi w grze, a nie tylko pierdzące melodyjki z nesa (bez obrazy dla super mario bros.). Gra okazała się dla mnie za trudna, tym bardziej że po angielsku umiałem wtedy tylko słówka typu “fuck”, “ok”. Jednak wróciłem do niej w 2003 i przeszedłem z pełną determinacją a nie była łatwa, do dziś mi się śni zmiana warty gdy w domu po zombiakach pojawiły się huntery…

Empire Total War - instalacja
Moje boje z Empire Total War - czyli garść reflaksji i porad związanych z problemami z instalacja gry.
Otóż w dniu premiery poszedłem kupić Empire Total War do sklepu.
Po powrocie do domu usiadłem przed komputerem i zacząłem instalować. Miałem już konto na steamie więc gra sie dodała do steam’a i poprosiła
o numer seryjny po czym zaczęła się instalować. Niestety radość z instalacji trwała dość krótko. Bo zamiast instalacji z płyty DVD steam
zaczął ciągnąć grę z sieci. hmmm, to po co nam płyty :)
Nie odpuściłem i wykombinowałem obejście. Otóż jeśli macie pudełkową wersję Empire Total War’a możecie zrobić tak.

