Resident Evil 5 @ PRGK

27/11/2009 By: MrMisio Kategoria: pl.rec.gry.komputerowe

Opinia znaleziona na pl.rec.gry.komputerowe - cytuję w całości, bez zmian czy korekt:

Na RE5 czekałem od czasu ukończenia poprzedniej części (czyli stosunkowo niedługo bo tą skończyłem w okolicach wakacji). Miałem nadzieję na ciąg   dalszy (niekoniecznie fabularny) tego w co grałem kilka miesięcy temu. Nie zawiodłem się ale…

W pewnym stopniu “czwórka” z ostatnią odsłoną fabularnie powiązana jest.   Znów rozchodzi się o wirus, który zamienia ludzi w zombie. Miejsce akcji uległo jednak zmianie. Tym razem, zamiast biegać po hiszpańskich wioskach (BTW: podobno w Czechach “hiszpańska wioska” oznacza tyle co u nas “czeski film;)) można postrzelać do żywych trupów na terenach afrykańskich. Główny bohater też się zmienił. Twórcy odkurzyli dawnego herosa - Chrisa Redfielda. Są też inni znajomi, są powiązania fabularne, ale że nie grałem w trzy pierwsze części to mnie to szczególnie nie interesowało. Kto chętny doczyta sobie w odblokowujących się z poziomu na poziom aktach (dostępna jest. m.in. historia RE oraz postaci pojawiających się w grze). Jest też nowa twarz - Sheva, bohaterka przydatna wielce i nie chodzi tylko o walory widokowe, które miałby umilić przebywanie w tak nieprzyjaznym otoczeniu. O tym za chwilę.

Do rzeczy. Pierwsze co rzuca się w oczy to grafika, która mnie w pierwszej chwili powaliła. Jest pięknie: kurz, gra cieni i światła, modele postaci (choć te momentami nieco plastikowe), dopracowane animacje, włącznie z mimiką twarzy, przerywniki filmowe (te zrobione są na silniku gry). Cud, miód, orzeszki. Przyznać muszę, że znacznie bardziej przypadły mi do gustu poziomy na otwartej przestrzeni. Są po prostu ładniejsze niż te dziejące się w kanałach itp. Ogromny skok w porównaniu z poprzednią częścią. Dodać wypada iż gra chodzi naprawdę płynnie (średnio 50fps przy 1650×1280 i detalach na full z wyłączonym AA na moim DC2160, 8800GT, 2GB).

(więcej…)

STALKER - Zew Prypeci @ PRGK

22/11/2009 By: MrMisio Kategoria: pl.rec.gry.komputerowe

Opinia znaleziona na pl.rec.gry.komputerowe - cytuję w całości, bez zmian czy korekt:

Jako że niedawno skończyłem “Zew Prypeci” pomyślałem, że podzielę się swoimi uwagami odnośnie tej gry.

Cóż, gra mnie wciągnęła na tyle, że dopiero co rozpoczęta “Dragon Age” poszła w odstawkę. Jasne, warto w tym momencie wziąć pod uwagę, że jestem starym fanatem “Stalkera” i gier cechujących się podobną atmosferą, ale mimo wszystko uważam, że ludziom z GSC udało się zrobić naprawdę solidną grę. Różnicę widać zwłaszcza w porównaniu ze średniawym “Czystym Niebem”. Ale do rzeczy.

Sam początek jest średni. Wita nas wprowadzenie rodem z “Kryminalnej Rossiji” (choć obrazki statyczne) a następnie zaczynamy grę na skraju mapy. Ot, tak sobie. W “Priboi Story” gracz zaczynał z opuszczonego posterunku w Kordonie i wyglądało to jakoś bardziej naturalnie. Ale nic to, pomyślałem, że dalej będzie lepiej. I nie zawiodłem się.

Od razu spieszę uprzedzić, że lektor nie miał specjalnie dużo do roboty, gdyż wszystkie dialogi, którym twarzyszy tekst w okienkach, są pisane. Partie mówione ograniczają się wyłacznie do scenek i, jak to w tej serii  bywa, do pogaduszek stalkerów w tle, które, o ile p-amiętam, nie były tłumaczone, a szkoda. Większość dowcipów ma brodę dluższą niż Dziadek Mróz, ale usłyszawszy jej w wersji “stalkerskiej” i odpowiedziane w profesjonalny sposób (dubbing naprawdę świetny) trudno się powstrzymać od uśmiechu. Luźne rozmowy i zwroty, jakimi reagują na nasz widok bohaterowie też są niczego sobie. Wszystko brzmi tak, jak powinno. Mało lotni bandyci mówią jak gopniki z ulicy, handlarze wyrażają się jak sprzedawcy w Pitrze, a słuchając żołnierzy przypomina się “9 Kompania” i “Burzowe wrota”. Ogólnie - ten element atmosfery został nie tylko zachowany, ale i poprawiony. Oczywiście można zastanawiać się, czemu wszyscy mówią po rosyjsku, skoro gra rozgrywa się na Ukrainie, ale to w sumie detal.

(więcej…)