Hard Reset PC

09/10/2011 By: MrMisio Kategoria: CD Projekt, FPP/FPS, Gry, Ocena 08/10, PC, Recenzje, Single player

hard-reset_pc-game.jpgHard Reset to krótka, ale bardzo rozrywkowa gra. Studio Dzikiej Latającej Świni (Wild Flying Hog) odwalili kawał dobrej roboty i stworzyli dynamiczną strzelankę w stylu Painkillera, tylko, że w klimatach cyberpunkowych. Mamy więc przyszłość, zbuntowane maszyny, implanty i udoskonalenia i… jakąś prostą fabułę, która jest o tyle nieistotna, że cała gra skupia się na eliminacji wrogów. Strzelamy więc do wszystkiego co się rusza.

Choć czasem nie stanowi zagrożenia (robot czyszczący, betoniarka) i eliminujemy zanim to coś nas wyeliminuje. Wrogów ci zaś dostatek i przeważnie biegają hordami. Są małe dziwne „tostery z piłami”, dziwne roboty taranujące „na główkę” jak i trochę przypominające terminatory rożne dwunożne maszyny uzbrojone w rakiety, granaty i inne akcesoria. Co jakiś czas walczymy z większym wrogiem – bossem, którego nie da się już tak szybko pozbawić życia czy też elektryczności.

Plusy

Cyberpunkowy klimat, doskonałe wizualne lokalizacje to jeden z większych atutów tej prostej i dynamicznej strzelanki. Gra wygląda obłędnie, choć sama w sobie nie jest jakimś high-techem. Po prostu ktoś bardzo dobrze wybrał wygląd lokalizacji oraz tła miasta przyszłości. Momentami wręcz czułem się tak, jak w Blade Runnerze!

Doskonała, dynamiczna „rozwałka” - relaksująca gra, która nie wymaga zbyt dużo myślenia, za to wymaga refleksu i szybkiego naciskania „fire”. W grze nie ma momentu wytchnienia. Jeśli zapada cisza, to znaczy tylko, że otworzyły się drzwi do dalszej części gdzie zaraz wyskoczą na nas hordy wrogów. A jak nie wyskoczą, to przynajmniej zaczną do naszego bohatera strzelać. A przeważnie jedno i drugie i to zarówno z przodu, z boku, z góry jak i od tyłu.

Destrukcja jest bardzo rozrywkowa. Pomijając roboty, którym odpadają części – uwaga, czasem robot bez „rączki” potrafi jeszcze walczyć, trzeba go zabić na śmierć, czyli ujmując inaczej – dokładnie unieszkodliwić aby spoczął w wielu częściach. Dodatkowo można używac do niszczenia wrogów rożnych wybuchowych części – wybuchających beczek, elektrycznych skrzynek – wszystko to, wybuchając przy wrogach robi im krzywdę. A jakie jest widowiskowe!

Broni mamy dostatek. A w sumie mamy dwa typy – klasyczne i energetyczne. Każde z nich występują w kilku rodzajach – np. Karabin, strzelba, granatnik, RPG (wyrzutnia rakiet). Co fajne można rozszerzać możliwości broni w odpowiednich stacjach. Za zebrane punkty można udoskonalić, dodać drugi tryb strzału np. Strzelba może strzelać elektryczno-paraliżującymi pociskami, roboty wtedy są unieruchomione i można je niszczyć „na spokojnie” - co przydaje się, gdy nagle nadciąga zmasowany atak z jednego kierunku… Można dodać do RPG laserowy celownik, dzięki któremu można sterować rakietami już wystrzelonymi – lecą i wybuchają tam gdzie poświecimy laserem… Można też udoskonalać swoje uzbrojenie i pancerz. Opcji jest wiele i każdy może wybrać to, co akurat mu się podoba.

Polonizacja, choć dziwnie to brzmi, gdy grę robili Polacy. Niemniej jednak całość jest po angielsku, a tylko napisy są w ojczystym języku. I tak jest bardzo dobrze. A może po prostu tak się przyzwyczaiłem.

Minusy

Gra wymaga założenia konta Steam, a co za tym idzie, jak to obecnie w modzie, po zainstalowaniu i przypisaniu do swojego konta, nie będzie jej można odsprzedać. Niestety – to znak czasu i jak to tłumaczą wydawcy „to przez piratów”. Mnie osobiście sie nie podoba takie podejście, ale cóż zrobić. Innej wersji nie ma.

Drugim minusem dla wielu jest długość rozrywki – niespełna 6 godzin na poziomie Easy (łatwy) i to wraz ze „strzelaniem fotek” i zgrywaniem filmików w czasie gry (co z kolei sprawiało, że częściej ginąłem i musiałem powtarzać niektóre etapy). Wygląda na to, że można spokojnie skończyć w grę w 4-5 godzin (na Easy).

Te dwa minusy jak dla mnie nie są bardzo ważne. Ważniejszy jest finał gry, który jednak pozostawia niedosyt – cięcie niczym samurajską kataną. Walka z bossem, po której człowiek spodziewa się, że akcja nabierze jeszcze większego tempa. Tymczasem to koniec gry i napisy… Ej, producenci, tak się nie robi! Nie kończy się historii w najlepszym momencie, w momencie, który zapowiada dalszą fajną zabawę!

Podsumowanie.

Bardzo udana produkcja, która nie aspiruje ani do bycia hitem, ani do gier wytyczających now szlaki technologiczne. Hard Reset nie stara się nas przekonać, że jest czymś więcej niż prosta strzelanką. I w tym tkwi jego siła – prosta gra, prosta rozgrywka, dużo radości i rozrywki!

Aha, i na sam koniec – dziwne oznaczenie PEGI 18 – rozumiem, że „zabijamy” na skalę masową, ale moim zdaniem to 18 to trochę na wyrost. Nie ma w grze ani czerwonej krwi (chyba, że nasz bohater ginie, to ekran na chwile robi się czerwony). A przeciwnikami są roboty, które rozpadają się na cześć – jak to zwykły robić maszyny potraktowane niszcząca bronią.

Galeria zdjęć na Facebooku

 
 YouTube: Play Now

 
 YouTube: Play Now
Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz