Dawn of War 2 PC

22/02/2009 By: MrMisio Kategoria: RTS, pl.rec.gry.komputerowe

dawn-of-war-2.jpgDawn of War 2 i ja
- coś ala recenzja kampanii single player

Disclaimer: recka pisana po ukończeniu kampanii single player, w ogóle nie dotyczy skirmisha ani multi. Jestem lamer jeśli chodzi o RTSy i przeszedłem tę kampanię na najniższym poziomie trudności :P

Po przebojach opisanych w innym temacie udało mi się wreszcie zainstalować i uruchomić DoW2. I zagrać. I w zasadzie jednym ciągiem przejść całą kampanię.

Fabuła jest prosta jak konstrukcja cepa. Jako całkiem jeszcze świeży Force Commander (z przyczyn opisanych gdzie indziej mam zainstalowaną wersję angielską i dlatego całą terminologia będzie po angielsku) Zakonu Space Marines Blood Ravens (ten sam co w poprzednich epizodach, spotkamy nawet kilku starych znajomych) odbywamy rutynowe ćwiczenia na njednej z planet rekrutacyjnych Zakonu. Rutynę biorą diabli, kiedy z zarośli wypada na nasz oddział zgraja zielonych pokrak wrzeszczących Waaagh! Tyle że orki to dopiero przystawka. Jako pierwsze danie dostajemy Eldarów, a jako danie główne - Hive Fleet Tyranidów. I wszyscy oni z różnych przyczyn upatrzyli sobie światy rekrutacyjne Zakonu (i jeden świat przyległy) jako cel wycieczki. Nam przypada rola niemiłego gospodarza, któremu goście zaczęli śmierdzieć zanim jeszcze nastał trzeci dzień, i który tychże gości musi wykopać z domu. Powodzenia.

O ile DoW1 był w zasadzie tradycyjnym RTSem (rozbudowa bazy, zbieranie zasobów - w sposób nowatorski, ale zawsze, budowanie stad jednostek i tłuczenie bazy przeciwnika), o tyle w DoW2 w kampanii tego nie uświadczymy. Jednostki (o których dalej) dobieramy przed misją, na podstawie danych wywiadowczych lub naszego upodobania, pakujemy się do Drop Poda i z głośnym hukiem lądujemy na planecie. Bazy nie ma. Uzupełnienia zostają teleportowane po zajęciu punktu strategicznego i wybudowaniu w nim nadajnika. I - kolejna zmiana w stosunku do DoW1 - żeby dokonać uzupełnień, trzeba do tego punktu wrócić.

Do naszej dyspozycji oddano 4 rodzaje piechoty i 1 pojazd. Mało, w porównaniu z DoW1. W dodatku na raz możemy do Drop Poda załadować tylko 4 sekcje (za mała liczebnośc, żeby nazywać je drużynami), przy czym dowódca i pojazd zajmują miejsce jednej sekcji. Warto więc poświęcić chwilę na zapoznanie sie z danymi wywiadu (w opisie misji) i dobrać skład oddziału odpowiednio do zadania.

Czym dysponujemy?

Po pierwsze - nasza postać, Force Commander, FC. Najbardziej odporny na ogień i ostrza wroga, najbardziej wszechstronny jeśli chodzi o wyposażenie, jako jedyny może używać części zdobytych reliktów. Wyraźnie faworyzują ścieżkę walki wręcz, ale po zainwestowaniu punktów w strzelanie można go uzbroić nawet w broń ciężką.

Własnie, customizacja rodem z cRPGów. Po pierwsze, w czasie walki - za zabitych wrogów i za wykonane misje - każdy dowódca sekcji, jak również nasz bohater i pojazd, dostaje punkty doświadczenia. Po awansie na kolejny poziom dostaje 2 punkty, do rozdzielenia między 4 główne cechy, odpowiadające za zdrowie, broń strzelecką, broń do walki wręcz i siłę woli danej postaci. Przekłada się to na liczbę i tempo regeneracji hpków, celnośc i zadawane obrażenia oraz ilość - i tempo regeneracji - energii, potrzebnej do uaktywniania zdolności specjalnych. Umiejętności dowódca ma albo wrodzone, albo nabyte w związku z zainwestowaniem odpowiedniej ilości punktów w daną cechę, albo wynikają z posiadanego sprzętu. Dla każdego dowódcy jest osobne drzewko rozwoju, punktów jest - jak zawsze - za mało, żeby wykupić wszystkie (rozwój tylko do 20 poziomu, czyli do wydania jest 40 punktów), część zdolności sie powtarza (noszenie zbroi Terminatorów, dodatkowy slot na wyposażenie specjalne), ale większość jest unikalna dla danego dowódcy. Więcej info przy opisie dowódców.

Po drugie, z zabitych przeciwników może wypaść sprzęt. Cztery kategorie: broń, pancerze, wyposażenie specjalne, przedmioty dowódcy. Większość wymaga posiadania odpowiedniego poziomu postaci, część jest dostępna tylko dla konkretnego dowódcy (część może założyc także inny dowódca, po wykupieniu odpowiedniej zdolności).

Broń - zarówno palna, jak i do walki wręcz - pozwala na jeszcze dalej idącą specjalizację. Chcemy, żeby nasza sekcja taktyczna specjalizowała się w walce wręcz? Wykupmy dowódcy zdolność posługiwania sie bolt pistolem i chainswordem i wyposażmy go w odpowiedni sprzęt. Wywiad donosi, że cel misji jest wrażliwy na ogień? Wyposażmy wszystkich zdolnych do noszenia takiego sprzętu w miotacze ognia. Itd.

Pancerze - 3 dostępne gatunki: scout armor, power armor, terminator armor (dla FC i tacsów gratis, dla innych wymaga wykupienia umiejętności). Różnią się odpornością na obrażenia i specjalnymi cechami (zwiększona odpornośc na konkretny rodzaj broni, zwiększone hp/energia/cechy, zwiększona odpornośc na “przygwożdżenie” itd.). Zbroje terminatorów zmieniają rodzaj dostępnej dla sekcji/dowódcy broni. Wyposażenie specjalne - kilka rodzajów materiałów wybuchowych o różnym przeznaczeniu (frag grenades - piechota, meltabombs - pojazdy, demolition charges - budynki, granaty ogłuszające, miny, wyrzutnia rakiet do montażu na pancerzu terminatora), apteczki, zestawy naprawcze do pojazdów/infrastruktury, wieżyczki strażnicze, znaczniki ostrzału artyleryjskiego/orbitalnego, zapasowy Drop Pod (uzupełnienie oddziałów z dala od punktu strategicznego), słabsze relikty zwiększające różne cechy. Większość ma ograniczona liczbę użyć, na szczęście w okolicy zrzutu i punktów strategicznych zazwyczaj jest kilka zasobników z dodatkowymi ładunkami. Mogą też wypaść z szabrowników dowolnego gatunku po ich uśmierceniu. Slotów na wyposażenie specjalne jest mało, dodatkowy można wykupić jako umiejętność przy awansie. Przedmioty dowódcy (tylko FC) - sztandary (aktywnie - poprawiają cechy oddziałów w zasięgu krzyku na kilka sekund, pasywnie - poprawiają cechy FC/oddziałów w bliskim zasięgu), iron halo (aktywnie - daje FC tarczę zżerającą energię zamiast hp, pasywnie - zwiększa cechy dowódcy), teleportery, silniki skokowe. Większości nie da się używać ze zbroją terminatora.

Wracając do składu naszego oddziału:

Tactical marines - dowódca i 3 tacsów, uzbrojonych w boltery. Muł roboczy oddziału, najbardziej wszechstronny (najwięcej opcji uzbrojenia, może nosić pancerze terminatorów bez specjalnych umiejętności, najwięcej slotów na wyposażenie specjalne - poza scoutami). Można specjalizować do walki wręcz lub strzeleckiej (ta druga opcja jest faworyzowana).

Devastator marines - sekcja cięzkiego wsparcia, dowódca i 2 marines z heavy bolterami. Można wyposażyć w wyrzutnię rakiet (broń przeciw pojazdom) lub plasma cannon (uniwersalna, wolno się przeładowuje), w terminator armor - assaultcannon lub storm bolter i power fist. Wolno się przemieszcza, wymaga czasu na rozstawienie i pokrywa ogniem tylko 180 stopni z przodu - trzeba pamiętać o odpowiednim zwróceniu go w kierunku celu, wymaga czasu na zwinięcie się/obrót. Niektóre egzemplarze broni, zaawansowane umiejętności i broń zamontowana na terminator armor nie wymagają rozstawienia.

Assault marines - sekcja szturmowa, dowódca i 2 marines z bolt pistolami i chainswordami, zaopatrzeni w silniki skokowe. Można - po wykupieniu umiejśtności - przezbroić oddział w boltery lub dowódcę w miotacz ognia/power sword/axe/fist. Można - ponownie po wykupieniu umiejętnośći - dać terminator armor, wtedy noszą thunder hammer+shield i używają teleporterów zamiast silników skokowych. Ja ich używałem do rozpoznania bojem, lądowanie po skoku odrzuca i rani (a po wykupieniu umiejętności - przygważdża lub ogłusza) piechotę wroga - co czasem wystarcza do jej zabicia. Ktoś inny znajdzie dla nich inne zastosowanie.

Scout marines - dowódca i 3 zwiadowców, uzbrojonych w boltery. Lekko opancerzeni nowicjusze Zakonu, posiadają zdolnośc infiltracji (czasowa niewidzialność zżerająca energię, można ulepszyć), dowódcę można uzbroić w karabin snajperski lub shotguna (a po wykupieniu umiejętności także w plasma rifle czy miotacz ognia). Dużo różnych - dostępnych tylko dla scoutów - elementów wyposażenia specjalnego. Sekcji zwiadu nie używałem, rozpoznaniem zajmowała się sekcja szturmowa lub FC - nie jestem w stanie napisać na ich temat nic więcej.

Dreadnought - jedyny pojazd w kampanii, dostajemy go dośc późno, w wyniku zdarzeń związanych z rozwojem fabuły. W kampanii uzbrojony wyłącznie w miotacz ognia i szpony, nie znalazłem innej broni. Strasznie podatny na uszkodzenia od broni przeciwpancernej, za to przez piechotę przechodzi jak przecinak. Można ulepszyć do Venerable Dreadnought - od czasu do czasu poprawia cechy otaczających odziałów piechoty.

Kilka słów o mechanice walki.

System morale oddziałów znany z DoW1 nie ma tu już zastosowania. Żeby rozbić oddział wroga trzeba go wybić prawie do nogi, nasz oddziaał ucieka (do najbliższego punktu strategicznego) po wydaniu rozkazu. Trochę szkoda.

System osłon też uległ zmianie: po wskazaniu jakiegoś punktu dostajemy informację, czy zapewnia on lekką czy ciężką osłonę. Nasze oddziały same chowają się za przeszkodami terenowymi po dotarciu do celu ruchu. To znaczy, chowają się dopóki nie założymy im pancerzy terminatorów. Wtedy każdą osłonę po prostu rozdeptują. To samo robi dreadnought. Wliczając przechodzenie przez niektóre ściany na wylot.

Do tego zajmowanie budynków i ostrzał z nich. Na szczęście można przeciwdziałać - granat/miotacz ognia do środka i spokój (jeśli nie zamierzamy później korzystać z budynku sami - demolition charge)

Z DoW1 brakuje mi ustawianych na stałe postaw (walcz wręcz/strzelaj) i zachowań (broń, atakuj, stój) dla poszczególnych oddziałów. Fakt, zmniejszenie liczby jednostek powoduje, że w zasadzie wszystkie cały czas mamy na ekranie i nie trzeba zdawać się na AI podczas walki, ale mimo to brakuje mi tej funkcji.

Misje. Tragedia. W zasadzie tylko 3 rodzaje: idź i zabij (przejdź przez całą mapę i ubij jakiegoś dużego bossa), stój i obroń (kilka fal - zwykle 3 - ataków na zajęte wcześniej punkty strategiczne, w ostatniej duży boss), idź i zajmij (dojdź do jakiegoś miejsca wybijając po drodze wszystko co się rusza). Jeszcze misje z głównego wątku kampanii jakoś ujdą (wszystkie to warianty opcji 1 i 3), ale wszystkie poboczne/opcjonalne to schemat do bólu. Owszem, można ich nie robić, ale wtedy najlepszy sprzęt (broń wymagająca poziomu 20, więcej pancerzy terminatorów) pozostanie niedostępny. A najgorsze jest to, że map jest tylko kilka i bez przerwy mamy uczucie deja vu. A potem irytacji. Ale potencjał jest i może w dodatkach będzie lepiej. Szczególnie jeśli pojawi się coś na kształt Dark Crusade, z kampanią dla wszystkich ras. BTW: moja ulubiona jest kampania Chaosu/Orków z Winter Assault, czekam zatem na pierwszy dodatek (musi być Chaos, dammit :)) BTW: misja finalna odbiega mocno na plus, szczególnie klimatem. Nie będę spojlował, to trzeba zobaczyć.

Oprawa. Bajka. 3 zróżnicowane planety (pustynna, dżungla, industrialna), kupa detali, “modyfikowalny” teren (czy to od wybuchów, czy z powodu przejścia terminatorów/dreadnoughta), itd. Muzycznie - bajka x2; odpowiednio monumentalnie i patetycznie, idealnie pasuje do gry Space Marines. Głosy postaci (szczególnie orków i ich komentarze - nieodmiennie zabawne, albo wrzaski “dakka, dakka, dakka” podczas strzelania), odgłosy broni (heavy bolter rulez!) - wszystko na wysokim poziomie, klimatyczne (sentencje głoszące wierność Imperatorowi i sprawie, potwierdzenia likwidacji oddziału wroga itp.) itd.

Klimat/miodnośc. No cóż, dla mnie całość wręcz ocieka klimatem. Ww. kwestie oprawy, komentarze dowódców po każdej misji i w trakcie - im bliżej końca fabuły tym bardziej ponure i wyprane ze złudzeń. Powrót starych znajomych z części pierwszej, w tym jednego w sposób spektakularny i wyjątkowo zgodny z lore. Walki przeciwko rojowi Tyranidów cholernie przypominają walki z alienami z drugiej części Obcego - ten sam nastrój osaczenia i niezliczone hordy wrogów, rzucających się falami na niewielką grupkę żółnierzy.

Performance zadowalający. Na C2D 6750@2.66, 4GB RAM (wykorzystane ok. 3.2), 8800GTS 512, Win XP - wszystkie dostępne opcje na max - żadnych zacięć, płynnośc spadła może tylko raz, przy jakiejś wielkiej eksplozji. Stabilność idealna, ani razu się nie wykrzaczyła, mimo 10h grania pod rząd.

Podsumowanie: zupełnie inna niż DoW1, ale dla mnie to plus. Brakuje tylko kilku drobiazgów, wkurza schematyczność misji, ale w grze jest potencjał. Jak sprawdze w multi - napiszę coś więcej.

Zalety:
- KLIMAT
- oprawa
- kustomizacja oddziałów
- potencjał
- zmiany w stosunku do DoW1 (dla entuzjastów DoW2)

Wady:
- schematyczność fabuły
- koszmarnie mała liczba map
- tylko kampania Space Marines
- zmiany w stosunku do DoW1 (dla entuzjastów DoW1)

* * *

Źródło: pl.rec.gry.komputerowe

Autor: Jakub Jedrzejczak

Zobacz nowa wersje
Komentarze: 3 »
  1. widze ze gra raczej się spodobała, dobrze że nie grałeś w multi ;)

    Komentarz od EPRE — 10/04/2009 @ 23:59

  2. Nadrabiam ostatnio zaległości pecetowe i udało mi się skończyć kolejną gierkę - Dawn of War II.

    Jeśli nie lubisz Steama i przeraża Cię to co opisał Gabriel w wątku “Dawn of War II - zaraz trafie do Tworek” - nie kupuj. Jeśli jesteś wielkim fanem RTSów i lubisz budować jednostki, nie kupuj. Ale jeśli lubisz gry akcji z widokiem jak w RTS + trochę taktyki, kupuj w ciemno.

    Ja na szczęście nie jestem ortodoksem i wszelkie fanaberie typu “tu nie budujemy bazy” bardzo mi odpowiadają.

    Pominę kombinacje ze Steamem, który i tak po instalacji ściąga na dysk jeszcze raz całość z netu. Było to przewałkowane na tej grupie kilka razy.

    Grę otwiera bardzo dobre intro choć to z “jedynki” było chyba ładniejsze ;) Tak czy inaczej, Relic trzyma poziom jeśli chodzi o filmiki.

    W DoW2 mamy do dyspozycji kilka oddziałów, które rozwijamy z biegiem czasu. Postacie awansują na kolejne poziomy, podczas misji zbieramy różne przydatne przedmioty i “dopakowujemy” naszych herosów. Bardzo “na plus” jest to, że z bohaterami naprawdę można się zżyć. Po kilku misjach wiemy doskonale co dany oddział potrafi, do czego się nadaje a do czego nie. Wiemy też co można będzie wyciąnąć z niego w kolejnych potyczkach. Jednostki doskonale się uzupełniają i tworzą świetny team. Broni, przedmiotów i ulepszaczy jest cała masa a żeby tego było mało, można “chłopakom” podrasować statystyki tak jak w produkcjach cRPG. Jednym zdaniem - mamy wpływ na to co dany oddział narobi nam na ekranie. Mnie to kręci :)

    Graficznie jest świetnie. Nie mogłem się jednak cieszyć najpiękniejszą grafiką bo mój zestaw (Athlon X2 4600+, 4GB RAM, GF8600 GT) nie chciał tego ciągnąć w najwyższych detalach. Mimo tego i tak było świetnie. Poza tym wolę żeby gra chodziła 40fps aniżeli klatkowała po 10-15. Momentami na ekranie robi się gorąco i wtedy potrafi nieźle “chrupnąć”. Dlatego przybastowałem z antialiasingiem i detalami terenu.

    Muzyka to cud miód i orzeszki. Zanim pograłem, słuchałem gołego soundtracka i nie robił takiego wrażenia jak podczas grania. Teraz uważam, że to kawał świetnej muzy. Podniosły w ważnych momentach i zagrzewający do walki. Odgłosy broni i wszelkie inne efekty, szczególnie u Eldarów, są po prostu piękne.

    Walka jest bardzo widowiskowa i z ekranu aż kipi od efektownych starć. Widok orka rozrywanego na strzępy przez Drednoughta - bezcenne :) Rozpadający się wokół Tyranidzi po trafieniu granatem powodują, że morda sama nam się śmieje :) Na tym polu jest to stary dobry Dawn of War. Dodatkowo każdy bohater ma cały arsenał zdolności specjalnych. Nie raz będziemy korzystać np. ze snajperki Zwiadowców (tzw. one shot, one kill) czy przygważdżającego ostrzału Drużyny Ciężkiego Wsparcia. Taktyk jest całe mnóstwo i można się naprawdę nieźle pobawić. Koniec z nudnym budowaniem bazy i atakowaniem ile wlezie. Tutaj bazy nie ma :P Jak ktoś “ginie” to można go wskrzesić innym bohaterem po czym wycofac sie do najbliższego punku strategicznego aby zregenerować siły. Mi takie rozwiązanie cholernie pasuje. Nie jestem geniuszem, który robi po kilkaset CPM jak niektórzy “gosu” w Starcrafta. Dzięki takiemu systemowi walki, ewentualne porażki nie są frustrujące. Sprawny gracz na normalnym poziomie trudności nie powinien powtórzyć żadnej misji z powodu zgonu swoich podwładnych. Każda misja kończy sie potyczką z bossem. Niektórzy to totalne pionki ale kilku z nich nieźle potrafi dać w kość. Chyba pierwszy raz widziałem w grze RTS żeby jakaś postać miała 200000 HP ;) Jak źle dobierzemy drużynę do danej misji to może być to długa walka.

    Pomiędzy misjami są dość nieźle zrobione przerywniki w postaci rozmów naszych bohaterów oraz innych NPC. Ładnie spaja to fabułę, która jakoś specjalnie się nie wyróżnia ale stanowi solidną całość. Ot standardowe “uratuj świat”.

    Gra jest bardzo długa jak na dzisiejsze standardy. 33 misje w singlu to naprawdę nie lada gratka. Do tego dochodzą misje obronne, które można powtarzać po kilka razy. To właśnie te najbardziej mi się podobały. Ustawiamy swoje oddziały w jednym punkcie i bronimy się przed hordami przeciwników używając wieżyczek, min i całego dostępnego arsenału. Całość zajęła mi ponad 20h z czego pominęłem jedną misję poboczną i chyba ze 2-3 opcjonalne. Niektórzy narzekali, że jest bardzo mało map. Fakt jest ich tylko kilka ale wynika to trochę ze sposobu prowadzenia fabuły. Mi to kompletnie nie przeszkadza bo całość jest tak miodna, że nie zwraca się na to uwagi. Muszę przyznać, że gra nie znudziła mnie w ogóle o co ostatnio bardzo ciężko.

    Kolejną rzeczą, która mi się cholernie spodobała to “achievementy”, które integrują się z kontem “Xbox Live”. Konsolowcy zapewne wiedzą o co chodzi. Kto nie zagrał nigdy w grę z “osiągnięciami” pewnie teraz krzywo patrzy ale to naprawdę świetny dodatek, który bardzo umila granie. Wreszcie jest jakaś motywacja żeby pograc chwilę dłużej albo troszkę bardziej się poświęcić. Jak to niektorzy mowia, takie tam wirtualne przedluzanie penisa ;) Nie wiem dlaczego ludzie strasznie psioczą na Games for Windows LIVE - w DoW II działa to znakomicie. Dostępne w każdej chwili menu gdzie można sprawdzić kartę gracza czy zaprosić znajomych do rozgrywki, wygląda naprawdę fajnie.

    Na koniec wspomnę tylko o wydaniu samej gry, które jest naprawde na poziomie. Z reguly CDProjekt na tym polu nie daje dupy i DoW II to potwierdza. Bardzo ładne pudełko + instrukcja na świetnym papierze. Do tego ponad 140 stonnicowy, ilustrowany poradnik przejścia każdej misji. Wersja polska jest “kinowa”. Nie znalazłem jakichś wpadek językowych. Co więcej, nazwy orków (jak również same opisy) sa nawet śmieszne ;) Teksty typu “Czerwone jadom szypciej” są tu dość częste i fajnie oddają “głupkowatość” zielonych stworków. Z początku mogą trochę razić nazwy bossów typu “Tnij-Pruj” czy “Flakorwij” ale to tylko moje subiektywne odczucie.

    Podsumowując, Dawn of War II to świetna gra. W końcu ktoś zerwał z tradycyjnym i nudnym RTS robiąc bardzo dobrą strzelankę z widokiem izometrycznym. Gdybym miał przez te 30 misji za każdym razem budować bazę to chyba bym sobie darował po kilku godzinach. Gra praktycznie przechodzi się sama i jeśli ktoś chce lekkiej i bardzo miodnej rozgrywki to nie będzie zawiedziony. Tak jak pisałem na początku, ortodoksyjni fani strategii czasu rzeczywistego powinni sobie Dawn of War II odpuścić.

    Autor: Sir Mike

    Źródło: pl.rec.gry.komputerowe

    Komentarz od SK — 14/08/2009 @ 00:05

  3. krótko pisząc… potwierdzam to co jest wyżej napisane mam grę od niedawna dziś ukończyłem kampanie i wrażenie mam takie, że chyba zacznę ją od nowa:)
    brak budowy bazy i styl prowadzenia rozgrywek oraz walk są na prawdę cudowne polecam tą grę wszystkim:)

    Komentarz od SHADOW_NAGASH — 28/09/2011 @ 18:43

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz