Max Payne 2 - The Fall of Max Payne

30/10/2004 By: MrMisio Kategoria: Akcja, PC, Recenzje

Max Payne 2 - The Fall of Max PayneMax Payne 2 - The Fall of Max Payne - to niewątpliwie gra akcji, szybka, dynamiczna, ukierunkowana na rozrywkę typu “bij, zabij, zastrzel, wysadź wszystkich i wszystko co się rusza”. Na dodatek fabuła w tej grze istnieje i do tego jest po prostu rewelacyjna. Taki scenariusz plus odrobina akcji sprawia, że czujemy się jak w interaktywnym filmie.

Z tą interaktywnością to nie należy jednak przesadzać, bo wpływ na fabułę jest uwarunkowany liniowością rozgrywki. Jest co prawda alternatywne zakończenie dla tych, którzy przejdą grę na trudniejszym poziomie, niż ‘Detective’ - jednakże to dobrodziejstwo dostępne jest dla tych, którzy skończą grę przynajmniej dwa razy. A przez rzeczoną liniowość rozgrywki granie może nie być zbyt zachęcające.

Natomiast jeśli chodzi o interakcję ze “światem przedstawionym” w grze, to tutaj można więcej. Jest mnóstwo przedmiotów, które można poprzestawiać - przesunąć, rozbić, spalić, “wybuchnąć”. A strzelając zostawia się różne ślady to tu to tam. Ślady po kulach of kors. A’propos strzelania - ilość sypiących się i dzwoniących łusek jest imponująca a stłumiony odgłos ostatniej blaszki spadającej na marmurową posadzkę, gdy nasi wrogowie leżą porozkładani po kątach - rewelacyjne.

Udźwiękowienie zatem jest rewelacyjne, bo tworzą je takie drobne smaczki. Całości dopełnia szum padającego deszczu - bo w tej części znów pada… NY jest cały w deszczu, a przez niego przebijają się głosy lektorów, odtwarzające wersje wydarzeń z komiksowych przerywników.

Wizualnie gra przedstawia się wyśmienicie, choć mogłaby jeszcze lepiej. Lokalizacje i widoki są dość sterylne. Pomimo tu i ówdzie występującej mgły, płomieni ognia, dymu, dynamicznych świateł - obraz jest zbyt ostry, zbyt przejrzysty. Brakowało mi tego,do czego doszedł Konami w swojej produkcji Silent Hill 3 - a mianowicie nałożenia na obraz ziarna, telewizyjnego szumu niezbyt dobrze odbieranej stacji. Mnie ten zabieg bardzo się podobał. Z resztą nie tylko mnie, bo z tego co wiem, to twórcy Shellshock NAM ‘67 skopiowali do swojej najnowszej produkcji własnie ten efekt…

Dostajemy także rozbudowany (2 tryby) bullet-time znany z Matrixa (filmu) efekt, graficznie dopracowany. Jest dobrze. Pamiętajcie, aby go w grze wykorzystywać, bardzo pomaga w zwalczaniu tych co do nas strzelają… Atak w bullet-time wygląda świetnie…

W takiej to właśnie audio-wizualnej oprawie odbywa się akcja. Jest to kontynuacja przygód Maxa. I muszę powiedzieć, że sequel ten dorównuje oryginałowi, części pierwszej. A to zawsze zadanie trudne. Bo części pierwsze mają to do siebie, że dużo zyskują przez zaskoczenie. Części drugie nie zaskakują już tak, bo wiemy, że to znów Max… A tym razem, gtramy w zespole :) Pojawia się Mona, a Mona dobrze posługuje się snajperką jak i innymi gadżetami. Żeby nie psuć zabawy nie będę tutaj się wiele rozpisywał ponad to.

Fabuła jak w części porzedniej - rewelacyjna. Buduje wręcz niesamowity klimat, trwający do końca rozgrywki. A na końcu prezent - zapowiedź w stylu “to be continued…” - czego więcej potrzeba nam?

Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz