Silent Hill 3

Silent Hill 3 PCNa początku muszę napisać, że rozpocząłem przygodę z Silent Hill od części trzeciej, niejako przez przypadek - dzięki przecenie w Empiku o ponad 100 złotych mogłem (bez kozery ;) ) zakupić wersję na płycie DVD. A skoro mogłem sobie na to pozwolić, to zakupiłem. Był piątek, piątek wieczór. Instalacja nie trwała długo. A potem… potem rozpoczął sie horror…

Można powiedzieć, że SH3 to w dużej części interaktywny film. Nie będzie przesady w tym stwierdzeniu, ponieważ scenek oglądanych w trakcie zabawy jest sporo, a niektóre są długie. Mnie to akurat pasowało - wiele rzeczy się wyjaśnia w trakcie scenek, budowany jest nastój, stwarzany klimat dla rozgrywki. A sama fabuła jest bardzo mocną stroną tej gry. Życzyłbym sobie, aby część filmów miała tak dopracowaną warstwe fabularną.

Ale skoro to gra - to gra się a nie ogląda. Zadaniem naszym, jako gracza, jest takie pokierowanie głównej bohaterki Heather tak, aby wyszła ona z życiem z kolejnych opresji no i do tego dowiedziała się “o co w tym wszystkim biega”. Więc… biegamy po różnych lokacjach, staramy się nie dac zabić. A trudne to, bo… gdy nagle z ciemności wyskoczy jakiś monster* to nie wiadomo, czy bać się, czy podziwiać go z otwartą buzią. Opad szczeny na kolana - wizualnie gra jest świetna. Choć i wymagania ma nieliche. Natomiast obraz nadaje tej grze niepowtarzalnego klimatu - zarówno ruchy jak i postacie bohaterki i różnych monsters* są bardzo realistycznie oddane. Animacja ruchu - dopracowana do perfekcji. Do tego znakomicie dobrana “ciemność i mroczność” lokacji, efekty specjalne jak ściakająca z podłogi na sufit krew czy “zaszumiony telewizyjny obraz” - powodują, że człowiekowi mrozi krew w żyłach, a włosy stają dęba. Gdy do tego dodamy świetną oprawe dźwiękową - to zaczynamy odbierać świat jak otaczająca nas rzeczywistość. Tylko tamta rzeczywistość jest straszna. W powietrzu ciągle wisi elektryzujące napięcie. Cięgłe wrażenie, że coś zaraz się wydarzy towarzyszy przez większą część gry…

Boimy się. To fakt. Ale też i działamy. Aby przeżyć, musimy walczyć z atakującymi nas monsters* a czasem możemy unikać walki i przemykać się. Nie wiem, która strategia jest lepsza. Ja z przyzwyczajenia do gierek-rąbanek-rozwalanek postawiłem na bij-zabij wszystko co się porusza. I nawet czasem plątałem sie po lokacjach w poszukiwania czegoś, co jeszcze pełza i nie jest utłuczone. Nie jest to jednak (zabicie wszystkiego) warunkiem koniecznym do posuwania się naprzód (jak było w Painkillerze). Tutaj, aby posuwać się na przód trzeba rozwiązywać zagadki. Nie jest ich zatrzęsienie, ale są. Każda dobrze rozwiązana zagadka pozwala nam na przejście dalej. A dalej jest jeszcze mroczniej i jeszcze straszniej…

Gra jest dla mnie majstersztykiem. Kwintesencją gry-horroru, gry survival-horroru z naciskiem na survive i z naciskiem na horror. Akcja i rzeź spada na drugi czy nawet 10 plan. Liczy się klimat, atmosfera, niezatarte wrażenia. A ja zbieram teraz pieniążki na Silent Hill 4 - The Room.

*) monster - ang. określenie na monstrum, potwór :)

Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz