Painkiller

10/09/2004 By: MrMisio Kategoria: Akcja, PC, People Can Fly, Recenzje, Zręcznościówki

PainkillerKrólem minionych wakacji wśród gier został, TADAM!, Painkiller. Gra w stylu bij-zabij wszystko co się na ekranie rusza, a w nagrode przejdziesz do następnego poziomu, gdzie będziesz musiał bić-zabić jeszcze więcej wszystkiego co się rusza. I tak do końca rozgrywki - totalna rozwałka.

Fabuła. Fabuła w grze jest naciągana :) lub jak niektórzy uważają - brak jej. Ja osobiście mógłbym się obyc bez intra, które mówi nam dlaczego akurat to my mamy walczyć z wszystkim co złe. Fabuła jest liniowa, tu i ówdzie poprzerywana wstawkami filmowymi, które nijak mi nie pasują do całości. Ale niech będzie, widać tak musi być. To niech jest.

Skoro fabuła nie jest wciągająca to co jest? Wykonanie, mości Państwo, wykonanie. Gra jest (uwaga slang) super rewela extra hiper grywalna. Nie ma momentu, żeby się człowiek nudził, błądząc gdzieś, gdzie nie ma wrogów. Liniowość gry jest klasyczna, więc eliminujemy wrogów tak jakby ich ktoś spuszczał z taśmy produkcyjnej. A jest kogo eliminować, oj jest. Całe watachy nieumarłych, różnych przebierańców biegają, strzelają, siekają, biją z bliska i z daleka. Kompletna mieszanka wszystkiego złego, co sie pod lufę nawinie.

A i siekac jest czym - pełny arsenał broni, od siekąco-tnących z bliska, poprzez strzelające najróżniejszymi pociskami (tutaj moje uznanie zyskała broń strzelająca długimi drewnianymi kołkami - rewelka :)) aż po urządzenia na granaty/rakiety i broń rażącą na odległość. Kilka broni. Każda po 2 tryby działania. Super rewela extra hiper! :)

No i wędrujemy sobie tak z lokacji na lokację. I podziwiamy piękny świat. Zbudowany z rozmachem. Kto nie grał na full-detalach w tą grę - nigdy nie zrozumie o czym ja tu piszę. Bardzo podobało mi się to, że plansze nie są nudne i jednakowe. Przeciwnie - a to walczymy w ciasnych wnętrzach, żeby zaraz wypaść na wielką przestrzeń. Momentami jest gdzie się schować a innymi momentami - jesteśmy wystawieni na ostrzał z każdej strony. Trzeba biegać, ruszać się, nie dać zastrzelić. Lokacje są lepsze i są gorsze - mnie powaliły dwie, wręcz na kolana. Pierwsza - płonące miasteczko. Klimat tego poziomu jest wręcz niesamowity. I na tym etapie po raz pierwszy i po raz ostatni w tej grze się przeraziłem. A to nie byle co, biorąc pod uwage, że wyszedłem z Black Mesa a także wygrałem rebelię na marsie… W każdym bądź razie, opad szczeny na kolana :) i tak postałem przez chwilę. Kto się szybko nie otrząśnie tego zaraz tam zatłuką… Drugi eksta poziom - to miasteczko “Wenecja” - już nie tak piorunujący poziom jak “płonące miasto” ale jednak…

No i tak sobie wędrujemy dalej… Ale żeby nam zbyt nudno nie było co jakiś czas dostajemy do rozwałki “dużego kolesia”. Duży, że tak powiem, to zły boss, taki szefunio tych złych co ich na pęczki wyskakuje. Zwykle jest to potyczka one-on-one z tym, że koleś jest kilka razy wiekszy (np. 20), ma dość solidną broń (nie to co nasze pukawki) i trochę się denerwuje jak nas widzi… No ale cóż, co nie siłą to rozumem - na każdego kolesia jest sposób, z którego korzystając można uśpić kolesia raz-dwa-trzy i do piachu. Jest dobrze. :)

No i wreszcie koniec. Jeszcze w uszach przebrzmiewa muzyka bojowa - ostre kawałki, trochę nużące i monotonne, ale może takie mają być, żeby w żołnierzu wzrastał poziom adrenaliny i mógł atakować z furią. Muzyka dopasowuje się do akcji - i właściwie ma 2 tryby. Albo akcji nie ma (bo zaraz będzie) i możemy w spokoju posłuchać dźwięków relaksacyjno-przerazających. Albo akcja jest i wtedy nie ma za bardzo znaczenia, ze muzyka przyspieszyła i sie wyostrzyła bo zewsząd latają pociski, ogniste kule, słychac świsty strzał i stukot podkutych butów nadbiegających wrogów. To co jest świetnie jednak dopełnia klimatyczny obraz.

Podsumowując. Painkiller to gra dla spragnionych odreagowania. Przy tej grze się nie myśli wiele. Przy tej grze się gra. Dynamicznie i ciągle do przodu. Typowa zręcznościówka-zabijanówka. A przy okazji grania można popodziwiać wizualnie to wszystko, co teraz można wycisnąć z peceta. Gra dostarcza satysfakcjonującej rozrywki i o to w tym wszystkim chodzi…

Zobacz nowa wersje
Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz