Metro 2033 – wywiad z Dmitrijem Głuchowskim
Źródło: Polygamia.pl – Poniżej znajdziecie fragment przeprowadzonego przez portal polygamia.pl wywiadu z autorem książki Metro 2033 - Dmitrijem Głuchowskim. Rozmowa o różnicach pomiędzy wschodnią i zachodnią wizją postapokalipsy, o wpływie gier na jego twórczość, o różnicach pomiędzy książką a filmem, o ilości zakończeń gry, oraz jego podejściu do piractwa.
Czy miałeś wpływ na kształt gry, współpracowałeś przy niej?
To był od początku mój projekt i deweloperzy od początku chcieli, żebym wziął udział w jej tworzeniu. Dla mnie najważniejsze jest, aby znaleźć utalentowanych ludzi i dać im swobodę, a nie znaleźć idiotów i dyktować im wciąż, co mają robić. Wcześniej odrzuciłem kilka propozycji od ludzi, którzy nie byli dość doświadczeni lub utalentowani. Wybrałem 4A, bo należeli wcześniej do zespołu, który stworzył STALKERA, więc wiedzą, jak oddać atmosferę świata po apokalipsie. Robili naprawdę niesamowite rzeczy. Teraz są bardziej doświadczeni, profesjonalni i dokładni. Wiedziałem, że będzie to coś wyjątkowego.
Gra różni się od książki. Czytałem książkę i widziałem fragmenty gry. Jest w niej więcej obcych, duchów… Dlaczego zmieniliście atmosferę?
Uważam, że atmosfera wciąż tam jest. Niektóre rzeczy uległy zmianie, ale fabuła wciąż jest ta sama. W trailerach nie widać Czarnych, ale są w grze. Początek, koniec i środek są wszystkie przeniesione do gry, bohaterowie to moi bohaterowie - Artem i jego ojczym, Hunter, Mielnik, Chan. Wszyscy główni bohaterowie, ze swoją filozofią, swoimi przekazami, są w grze. Hunter, który mówi ?zabij wszystkich swoich wrogów bez litości?, kontra Han, który jest bardziej subtelny. Trochę zmienili potwory i dodali trochę własnych, ale mnie to nie przeszkadza. Duchy w książce istnieją, ale nie są widoczne. W grze są widoczne w formie cieni. Muszą być kreatywni i nie kopiować wszystkiego z książki co do joty. Muszą mieć własną przestrzeń, którą mogą wypełnić swoją energią twórczą. Inaczej byłaby to głupia, idiotyczna gra, jak gry na podstawie Władcy Pierścieni, gdzie praktycznie ogląda się film w kiepskiej jakości.
Czytaj dalej: http://polygamia.pl/

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL
Dodaj komentarz

Znalezione opinie o grze, solar @ pl.rec.gry.komputerowe
Po pierwsze to zwykły FPS. No może nie zwykły, ale FPS. Na pewno jest klimat i, nie powiem, klimat stalkerowski. Zresztą, będąc na zewnątrz, spotkałem martwego żołnierza, którego mój towarzysz określił - stalker. :)
Gra jest zdecydowanie liniowa - można odbijać lekko w bok, aby wyszukiwać fanty, ale droga jest tylko jedna. Natomiast nie jest to “run&shoot” - skradanie się z wyłączoną latarką faktycznie dużo daje, amunicji nie jest za wiele, nożem czy giwerą z tłumikiem można wykańczać po cichu.
Klimat trzyma zarówno w zamieszkanych miejscach - gwar, przyśpiewki po rosyjsku, dzieci, obcięte świńskie łby :), jak i w klaustrofobicznych korytarzach oświetlonych latareczką i fosforyzującym mchem.
Fajny patent z latarką, którą trzeba sobie doładowywać ręczną prądniczką, trzeba dbać o filtry do maski pgaz, jak również o samą maskę.
Nie jest najlepiej zoptymalizowana. Chodzi u mnie ciut lepiej niż Cryostasis. Gorzej niż Stalker (choć Stalker był jeszcze na DX9, teraz mam DX10).
Komentarz od SK — 26/03/2010 @ 19:38