Mirror’s Edge PC (first look)

18/10/2009 By: MrMisio Kategoria: Akcja, Opinie, PC, Przemyślenia, Zręcznościówki

mirrors-edge-pc.jpgMuszę przyznać, że jestem mile zaskoczony. Po pierwsze - nie planowałem kupić tej gry, a przynajmniej nie za cenę jaką miała na początku. Po drugie - kupiłem - bo była weekendowa promocja na Direct2Drive i gra kosztowała jedynie 5 funtów. Po kilku godzinach sciągania miałem na dysku plik instalacyjny. I zaczęło się…

Zaczęło się od zaskoczenia. To znaczy - sam się sobie dziwię, że gra, w której unika się raczej strzelania do wrogów i jedyną (główną) umiejętnością jest zwinność i ucieczka przed napastnikiem tak bardzo może mi się spodobać. Do tej pory wolałem gry typu Doom czy FEAR - gdzie centralnie przed lufą pakowali się wrogowie a ich eksterminacja była kluczowa dla rozgrywki. w Mirror’s Egde jest inaczej. Strzelają do Ciebie. Gonią cię. A ty musisz uciec, przeskoczyć, skryć się, czasem wyrwać komuś broń i go obezwładnić. Ale ciągle biec… Odkryłem, że to jest fajne. Odkryłem, że podnosi to poziom adrenaliny. Odkryłem, że to jest bardzo fajna zabawa.

Druga wspaniała rzecz w tej grze to klimat. Mamy niedaleką przyszłość. Ale nie jest to kolejna postapokaliptyczna wizja zniszczonego świata. Jest czysto, jest sterylnie (niczym w mieście Appleseed). A jednocześnie jest miło - cyberpunkowo. Do tego ciekawa oprawa graficzna - komiksowa, troche osobiście mi przywołująca w pamięci taką stara produkcję jak Fade to Black.

Do tego wspaniała (dla mnie) oprawa audio - muzyka w stylu klubowo-elektronicznym. Swoją droga soundrtack z tej gry gdzieś był do sciągnięcia za free (z jakiegoś portalu z grami) jako bonus dla odwiedzających.

Całość na początku układa się w ciekawą grę z wciągającą fabułą i dynamiczną akcją pełną adrenaliny…  Zobaczę wkrótce co będzie dalej…

 
 YouTube: Play Now
Komentarze: 2 »
  1. Mirror’s Edge – jak zmienić wersje językową polską na angielską (dotyczy zakupu przez Direct2Drive ale pewnie też innych).

    Solution
    Open your registry and go to
    HKEY_LOCAL_MACHINE\SOFTWARE\EA Games\Mirror’s Edge
    There change the key Locale to the initials of the desired language. For
    example, if you want english change the key to: en
    “Locale”=”en”
    Alternative
    On some systems, you’ll also need this:
    [HKEY_LOCAL_MACHINE\SOFTWARE\EA Games\Mirror’s Edge\1.0]
    “DisplayName”=”Mirror’s Edge”
    “Language”=dword:00000000
    “LanguageName”=”English”
    Or
    “Language”=dword:00000003
    “LanguageName”=”German”
    On Vista 64-bit (and possibly XP 64-bit)
    The path you want to go to is
    HKEY_LOCAL_MACHINE\SOFTWARE\Wow6432Node\EA Games\Mirror’s Edge
    There, change the values as discussed above.
    http://wiki.answers.com/Q/How_do_you_change_language_in_mirror’s_edge

    Komentarz od SK — 07/02/2010 @ 10:21

  2. Żródło: pl.rec.gry.komputerowe, Autor: Seoman

    …chwalę sobie. Świetna gra, cholernie odświeżająca po zalewie milionem pozycji, różniących się głównie imieniem głównego bohatera.

    Sama koncepcja - bieganie po dachach, skakanie nad przepaściami, wdrapywanie się na budynki,a wszystko w pędzie - świetnie się sprawdza i daje sporo adrenaliny. Czasem po prostu pędzimy przez miasto, wybierając w galopie najbardziej obiecujące półeczki, rynny i dachy, a czasem zatrzymujemy się i trzeba naprawdę nieźle pokombinować, jak tu dostać się w pozornie niedostępne miejsce. Faktem jest, że gra - jak każdy inny FPS - jest labiryntem, ale poczucie wolności jest wielkie. Raz, dlatego, że w wiele miejsc da się dotrzeć na różne sposoby, dwa, że ograniczają nas nie ściany, a otwarte przestrzenie - a widok oświetlonego słońcem miasta jest bombowy! Trzy - bo zazwyczaj się spieszymy, mając na ogonie policję, albo po prostu chcąc poczuć prędkość i swobodę błyskawicznego przemieszczania.

    Grafika - jak dla mnie, niesamowicie estetyczna. Na ekranie nie ma żadnych wskaźników, lifebarów, ilości amunicji, statusu. Tylko obraz przed nami, a przy różnych akrobacjach ręce i nogi naszej bohaterki. Naprawdę - wrażnie bycia naturalnie poruszającą się postacią jest świetnie oddane, obraz odpowiednio faluje, trzęsie się przy każdym ruchu, a w momencie, gdy zaczynamy szybko biec, rozmywa się i przebarwia na krawędziach. Efekty świetlne są bombowe, choćby ze względu na to, że wpływają na jakiś czas na paletę barw, gdy słońce nas oślepi. Nie widziałem czegoś takiego jeszcze w żadnej grze. Miasto jest nowoczesne i estetyczne. Dużo jednobarwnych płaszczyzn, surowa architektura - niektórzy narzekali na nadmierną prostotę, do mnie to bardzo trafiało. Mijane pomieszczenia, gdy wpadamy w korytarze, często wydają się prześwietlone, a kolory nienaturalnie intensywne - dla mnie dodawało to dodatkowego uroku. Świetna animacja postaci.

    Muzyka - dla odmiany, świetna :) Tajemnicza, wibrująca, główny motyw mocno wpada w ucho. Idealnie dopasowana do gry. Gdy ruszałem na rajd po dachach, porywał mnie pęd, to muzyka dodawała całemu doświadczeniu poczucia wielkiego oderwania od rzeczywistości, a także nutkę nostalgii. Efekty dźwiękowe - cóż, pasują. Faith głośno oddycha, gdy biegnie, czasem stęknie, gdy się podciągnie i tak dalej.

    Fabuła. Fabuła jest prosta i dość krótka. Nie ratujemy wszechświata, ludzkości - miasta nawet nie ratujemy. Zajmujemy się tylko bezpieczeństwem siostry i zaledwie ocieramy o świat Wielkich Ryb. Znów - niektórzy oczekują po każdej grze epickości i stu zwrotów akcji - mi ta “lokalność” fabuły bardzo odpowiadała. Pod koniec gdy byłem w pełni usatysfakcjonowanych, mimo pewnych niekonsekwencji i przewidywalności scenariusza.

    Gameplay. No podobało się :) Prince of Persia może się schować. Gdy wbiegasz do atrium nowoczesnego biurowca, błyskawicznie wdrapujesz się na sztuczny wodospad, goniony strzałami ochrony, a potem skaczesz na oślep na oszkloną galeryjkę, rozbijając szybę kopniakiem, szybki rajd, kolejna szyba i bieg po ścianie na następną “półkę”… fajnie :) Walczyć można, ale lepiej uciec. Walcząc, najlepiej rozbroić i pozbawić przytomności, choć podnieść giwerę i strzelać też można.

    Minusy - po pierwsze, są ze dwa, czy trzy miejsca, które ekstremalnie ciężko przejść bez zabijania. Raz, że rozbrajanie wymaga doskonałego wyczucia czasu, dwa, że trudno podejść każdego z przeciwników po kolei, trzy, że nie da się ich ominąć. Wolałbym, żeby grę dało się zaliczyć bezkrwawo. Po drugie - bywa tak, że po paru minutach płynnej gry napotykamy miejsce, gdzie giniemy 40 razy, zanim uda nam się jakiś manewr. Na szczęście punkty kontrolne są na tyle częste, że nie musimy tracić wiele czasu przed kolejną próbą.

    Generalnie - mam z tej gry wielką satysfakcję. Na tyle długa, żeby mocno wciągnąć, na tyle krótka, żeby nie znudzić powtarzalnością. Teraz można ją kupić za jakieś 40 zeta. Grane na PS3. Polecam wszystkim grupowym marudom :)

    Komentarz od SK — 15/03/2010 @ 22:25

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz