Resident Evil 5 PC @ Gram.pl
W serwisie Gram.pl pojawiła się obszerna recenzja długooczekiwanej gry RE5.
–
Powiedzieć, że seria Resident Evil zupełnie zasłużenie sięgnęła po miano kultowej, byłoby truizmem. A jednak nie wypada od tego stwierdzenia nie rozpocząć. Tyle że przy okazji premiery pecetowej wersji Resident Evil 5 naszła nas ochota, by zedrzeć nieco patyny z tego podziwianego przez miliony graczy (w tym autora poniższej recenzji) dzieła. No bo popatrzmy. Który z cykli może się “poszczycić” jednym z najgorszych i najmniej intuicyjnych systemów sterowania? Resident Evil. Który z cykli sięgnął po niechlubne miano najgorszego w kategorii “zmiana ekwipunku/interfejs sterowania”? No Resident! Który w końcu ma zazwyczaj dialogi i motywacje psychologiczne bohaterów utrzymane na poziomie kina klasy C? Znów musimy odpowiedzieć: Resident Evil. Jednemu z flagowych produktów Capcomu można zarzucić jeszcze: najgorszą w historii konwersję graficzną (Resident Evil 4 przed “spaczowaniem”), niemożność jednoczesnego poruszania się i strzelania czy odrealniony, choć klimatyczny system save’ów (maszyny!).
Wcale niemało jak na jedną serię… Jak to się zatem dzieje, że kolejne części Resident Evil nie tylko zdobywają liczne branżowe nagrody, ale również zyskują sympatię fanów, na tyle zresztą dużą, że opłaca się wydawać kolejne części? Odpowiedź jest prosta. Wszystkie “zarzuty”, które postawiliśmy, blakną w zestawieniu z fantastyczną atmosferą, jedną z najlepszych w gatunku survival horror, cudownie realizowanymi przerywnikami filmowymi oraz (zazwyczaj) z fabułą, którą śledzi się niczym filmowe arcydzieło gatunku. Nie zapominajmy również, że ataki z zaskoczenia ze strony powolnych zombie/zarażonych plagą czy jatka, jaka czasami odbywa się na ekranie w momentach bardzo dramatycznych, nie mają sobie równych. To właśnie jest Resident Evil - seria pełna paradoksów, w której summa summarum zalety przewyższają jednak wady, niczym rosły dąb malutką brzózkę.
I w taką mniej więcej konstelację “plusów” i “minusów” wpada “piątka”, która miała już swoją premierę na konsolach. Nie po raz pierwszy rodzi się zatem pytanie, co tym razem udało się Capcomowi zepsuć przy okazji konwersji, zważywszy że recenzenckie noty z netu np. dla wersji na Xboksa oscylowały w okolicy 86%. Odpowiedź na to pytanie, która narzuca się już po 5 minutach zabawy, może być zaskakująca dla fanów serii. Otóż wygląda na to, że nie sknocono niczego! Po raz pierwszy w historii wyeliminowano kilka największych błędów powielanych przez lata, co w efekcie sprawiło, że Resident Evil 5 jest pod wieloma względami jedną z najlepszych odsłon serii. Szok? A jednak!
Czytaj dalej na Gram.pl

Nikt tego jeszcze nie skomentował.
Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL
Dodaj komentarz
