ALAN WAKE (PC, 2012)

07/04/2012 By: MrMisio Kategoria: Gry, Horror, Ocena 10/10, PC, Przemyślenia, Recenzje, Single player, XBOX 360

alan-wake-pc.jpgW oceanie mroku.

Znana z konsoli XBOX 360 gra Alan Wake została wydana na komputery PC. I bardzo dobrze, choć dziwię się, że z takim opóźnieniem.

Jeśli lubisz choć trochę grać a jesteś fanem (fanką) klasycznych horrorów w klimatach Kinga, lubisz film Lśnienie, Miastczko Twin Peaks, filmy takie jak Ptaki Hitchcoka to jest to bez wątpienia gra dla Ciebie.

Ale na samym początku ponarzekam, żeby mieć to już z głowy. W grze dominuje liniowości, której nie uważam za zbyt wielką wadę przy tego typu właściwie stricte fabularnej, filmowej produkcji. W Alanie Wake’u nie sposób się zgubić. Bo nawet jeśli jest możliwość wyboru błędnego kierunku, to zaraz pojawi się ściana nie do przejścia. Do tego kompas wskaże nam słuszny kierunek. Oczywiście można w pewnym zakresie zboczyć z głównej trasy, ale to znaczy tylko, że coś znajdziemy. Coś przydatnego do obrony i walki.

I teraz o walce - tutaj jest trochę monotonnie. To znaczy jak mamy wrogów to właściwie są oni podobni do siebie. Pojawiają się z mroku, często grupami. Mają siekiery lub piły mechaniczne. I są nieśmiertelni do czasu aż im dobrze przyświecimy. Śmiertelność zyskują z wielkim błyskiem i “pufff” już można ich zabić bronią standardową (strzelba, dwururka, pistolet). Czasem można proces przyspieszyć, używając broni “świetlnej” jak pistolet-rakietnica, strzelający flarami czy błyskowe granaty. Czasem znajdziemy duży reflektor, który swoją mocą może wyeliminować wrogów. Ale jednak jest to monotonne. Schematyczne. Idziemy czy biegniemy. Pojawia się wróg. Trzeba przyświecić. Ostrzelać. Idziemy dalej. Nie trzeba nic główkować, jak obejść wrogów lub jaką chytrą strategię zastosować. Wszystko na jedno kopyto. I gdyby nie fabuła i klimat, to byłaby to kolejna zręcznościowa strzelanka.

Ale klimat i fabuła to najmocniejsze strony tej gry. Klimat w grze jest niesamowity. Wyobraźcie sobie Bright Falls - malownicze miasteczko do którego Alan z Żona przyjeżdżają aby oderwać się od dużego miasta i poszukać inspiracji, natchnienia oraz spokoju potrzebnego do tego, aby Alan, pisarz, napisał kolejny bestseller. Piękny górzysty teren, zalesione wzgórza, domek na wyspie na uroczym jeziorku. Znacie to? Tak właśnie zaczyna się większość klasycznych horrorów. Klimatyczne, urocze miejsce, trochę szurnięcie mieszkańcy, swojskie, małomiasteczkowe rozrywki. Cytując klasyków aż chciałoby się krzyknąć “wsi spokojna, wsi wesoła”. A potem przypadek - wypadek i chwilę potem kolejny wypadek i gdzie się podziało siedem dni? Widzieliśmy to tyle razy i za każdym razem to kochamy. Zagadka. Zagubienie. Próba ratowania ukochanej żony i pojawiające się nadnaturalne zjawiska. Trzeba to sobie wszystko w głowie poukładać jakoś i co ważniejsze - nie poddać się. Gdy znika dzień i pojawia się mrok, w każdym kącie może czaić się zło. A Alan musi przedzierać się przez złowrogi las, odwiedzać opuszczone domy, walczyć ze zjawami i nadnaturalnymi zjawiskami. I ostatecznie rozgryźć zagadkę i uratować żonę…

Oprócz warstwy wizualnej, wielkich uroczych jak i przerażających widoczków, pejzaży niczym na obrazach wywołujących “och ach” jak i na tych dziełach chorych umysłów “brrr” klimatu dopełnia muzyka. Wyśmienicie dobrane utwory, piosenki. Pasujące do miasteczka Bright Falls jak i do poszczególnych miejsc. W pamięci zapadnie mi bez wątpienia scena gdy w nocy trzeba obronić domek przy którym jest scena rockowa. Mroczne widma atakują, a przy błyskających reflektorach, fajerwerkach, gra głośna muzyka. Niesamowite. Ale filmowych scen w grze jest więcej. Dodając do tego przerywniki filmowe, które prezentują fabułę i dodają klimatu - jest niesamowicie. Jak w dobrym filmie. Tylko dodatkowo - to gracz jest w tym filmie. Aktywny. Choć - jak pisałem już o walce - nasza aktywność sprowadza się do przemieszczania z miejsca na miejsce i nieustannej walce. Jeśli Alan zginie, to zaczynamy od ostatniego punktu zapisu (te sa automatyczne). Więc Alan musi przeżyć, aby pchnąć fabułę dalej.

A fabuła jest… zagmatwana. Czasem mamy wrażenie, że to sen w śnie. Majaki szaleńca. Gdyby nie konwencja dobrze znanych nam popkulturowych schematów, nikt przy zdrowych zmysłach nawet nie próbowałby uwierzyć w wiarygodność wydarzeń. Jednak jest inaczej. Na kanwie gatunku grozy i horroru jesteśmy w stanie zaakceptować świat w mroku a także uwierzyć, że to się dzieje na prawdę (jako Alan oczywiście). Mimo, że Alan, przemierzając okolice Bright Falls w poszukiwaniu Alice odnajduje na swojej drodze kartki z powieści, której nie napisał. Mimo, że to co zapisane na tych stronach - o czym z czasem zdaje sobie sprawę - wydarza się zaraz potem. Kogoś porwie otchłań mroku “bo tak zostało napisane”. Mimo, że myśl taka, iż Alan musi napisać inne zakończenie, aby uratować Alice jest abstrakcyjna. Patrząc z boku zdajemy sobie z czasem sprawę, że Alan-pisarz, jest de facto Alanem-bohaterem powieści. To by wiele tłumaczyło. Przenikanie się światów fikcyjnego i rzeczywistego. Podobnie jak w mrocznym Silent Hill - dwa światy. Podobnie jak w filmie Inni - dwa światy. To by było najprostsze wyjaśnienie - cała historia została napisana i teraz tylko postacie odgrywają ją wedle scenariusza. Czy taka jest prawda? Warto samemu sprawdzić.

Alan Wake to gra niesamowita. Wspaniały klimat grozy i zagmatwana fabuła sprawiają, że obcowanie z grą jest przygodą lepszą niż niejeden film czy książka. Twórcom gry udało się wyczarować niezwykły świat. I wessać w niego każdego, kto tylko spróbuje swoich sił w tej przygodzie. Mnogość nawiązań do znanych nam symboli z filmu i literatury oraz solidne osadzenie we współczesnej popkulturze sprawia, że gracz nie ma problemu z zaakceptowaniem świata gry. Dzięki czemu gra wciąga go coraz bardziej z każdym kolejnym rozdziałem. A tych jest sześć. Aż albo tylko. Tylko - bo całą grę można ukończyć nawet w 12 godzin. Aż - bo jeśli porównywać grę do filmu - to jest to coś jak serial (np. Twean Peaks). Do tego istniejąca cała masa smaczków do odnajdywania w grze, nawiązań i inspiracji sprawia, że jest to prawdziwa uczta konesera. Zwłaszcza w czasach, gdy kolejne klony gier to klony klonów, obcięte z fabuły lub z mizerną fabułą zaś nastawione głównie na akcję oraz pokazanie efektów specjalnych. Alan Wake, w kategorii “wykorzystanie nowości technologicznych” odstaje od liderów w tej kategorii. Widać komputerową sztuczność, która dla fascynatów wykorzystania możliwości nowych kart graficznych może być wręcz archaiczna. A jednak - to tak jak z dobrym starym filmem - jest po prostu dobry. A to, że widać niedoskonałości efektów i technologii nie ma znaczenia. Bo tak czy inaczej wciąga a potem zostaje w pamięci.

Alan Wake to gra, która zostanie w pamięci u każdego, kto odważy się zmierzyć z mrokiem.

Ocena 10/10.

Więcej o Alanie Wake’u:

Inspiracje filmowe i książkowe:
http://polygamia.pl/Polygamia/1,96455,7909560,Wszystkie_inspiracje_Alana_Wake.html

Postać Alana (po angielsku):
http://alanwake.wikia.com/wiki/Alan_Wake_(Character)

Alan Wake - fabuła (nie przeszedłeś, a chcesz zagrać - nie wchodź):
http://gameonly.pl/forum/index.php?topic=11242.0

 
 YouTube: Play Now
Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz