Remember Me / Capcom
Gry,  Recenzje / Opinie

Remember Me (PC)

Remember Me to pozycja do której raz się zbliżałem a raz oddalałem. Cena nawet po popremierowych obniżkach ciągle wydawała mi się zbyt wysoka jak na to, co widziałem na filmikach z gameplay-u. Z jednej strony nie mój klimat – nie przepadam za mash’em up kill’em all i to z konsolowego widoku a więc z perspektywy „zza pleców” prowadzonej postaci. Z drugiej strony coś ciągle przyciągało. Więc gdy nadarzyła się okazja zakupu za 20 zł na Wiosnobraniu (dziękuję Muve.pl za to, że akurat trafiłem i zobaczyłem Remember Me) to nie omieszkałem skorzystać. Klucz Steam kupiony, kilka chwil (dłuższych) później – gra pobrała się.

Nie jestem hardkorowym graczem, choć część znajomych pewnie za takiego mnie uważa. Dużo czytam i wiem o grach, ale czasy gdy dużo grałem to prehistoria. Obecnie raczej pochłaniam informacje i pławię się w marzeniach, że może kiedyś na emeryturze zagram w to wszystko. Tymczasem ustawiłem poziom trudności na najniższy (Domorosła Hakerka) i rozpocząłem grę Nilin – kobietą pozbawioną pamięci w postapokaliptycznym cyberpunkowym Neo-Paryżu gdzieś w okolicach 2084 roku.

Pamięć. Niepamięć. Wspomnienia. Wokół tego tematu stworzono całkiem fajną i wciągającą fabułę gry. I co warto zaznaczyć – jest to gra zręcznościowa, gdzie przede wszystkim należy się skupić na jak najszybszym zadawaniu odpowiednich kombinacji ciosów a w przerwach skakać po gzymsach i wspinać się po budynkach. Ale uwierzcie – fabuła jest nad wyraz dobra. Dlatego pomimo tego, że znów musiałem się przyzwyczaić do pada i przypomnieć gdzie jaki guzik jest, wessało mnie w ten świat.

Wspomnienia odgrywają kluczową rolę, oś fabuły. Zrealizowano ciekawy pomysł, którego chyba nigdzie indziej nie spotkałem. Wiadomo – przeszłości nie da się zmienić. Oczywiście, są takie produkcje, gdzie zmienia się przeszłość. Ale to już oklepane. Tymczasem Nilin może zmieniać wspomnienia. A to już sama w sobie niebezpieczna zabawa. Dlaczego? Zmiana wspomnień może zmienić relacje osoby, która inaczej pamiętając przeszłość może inaczej zareagować w teraźniejszości lub przyszłości. Ktoś przez lata mógł pamiętać jakieś zdarzenie w taki sposób, że obwiniał inną osobę. Zmiana wspomnień może sprawić, że wszystkie animozje znikają. Tyle, że zamiast wybaczenia mamy manipulację wspomnieniami. Co już samo w sobie jest przecież moralnie wątpliwym działaniem. To oszustwo w celu uzyskania pewnych korzyści i manipulowanie ludźmi.

Ale manipulacja może iść jeszcze o krok dalej. Jak zmieni się człowiek, gdy zmienią się jego wspomnienia – i zamiast rozstania z dziewczyną będzie pamiętał, że doprowadził do śmierci ukochanej? Czy taką manipulacją nie można kogoś doprowadzić do targnięcia się na swoje życie?

Nilin potrafi odnaleźć luki w pamięci różnych osób i pozmieniać je tak, żeby zmienić kluczową część wspomnień „hakowanej” osoby. I ta zdolność czyni z naszej bohaterki już dość groźną personę.

Do tego potrafi walczyć wręcz dość sprawnie, jak i z użyciem coraz to nowych dostępnych super-mocy. Więc w wirze walki nawet z przeważająca ilością przeciwników potrafi sobie poradzić.

Trochę to jednak dla mnie męczące. W grze jest jedna droga, i nie przejdziesz dalej, aż nie wykończysz wszystkie paskudy, które akurat stanęły na drodze ku kolejnemu etapowi. Co ciekawe łatwiej pokonać pojawiających się co jakiś czas super-bossów, na których trzeba znaleźć odpowiedni sposób, niż hordy zewsząd atakujących cudaków. Niestety dla mnie nie-supergracza, dotarłem do etapu gdzie nijak nie jestem w stanie ruszyć się dalej. Ginę raz po raz. A komputer szyderczo informuje mnie, że jak sobie nie radze to mogę zmienić poziom trudności na łatwiejszy. Niestety – gram na najniższym poziomie trudności. Nic prościej już nie będzie. Trudno, nie obejrzę zakończenia…

Ale to co zobaczyłem do tej pory wystarcza, abym czuł się dobrze i był niemal zachwycony grą Remember Me. Bo zobaczyłem cyberpunkowy Neo-Paryż. Wyśmienite widoki zapierające dech w piersiach. Jest piękny, że czasem nie chce się iść dalej a tylko siąść i podziwiać. Dawno, oj dawno nie widziałem takich widoczków. I nie chodzi tutaj o realizm. A o wizję i kreację tego świata. Slumsy czy ciemne zaułki, apartamenty jak i laboratoria. Zamknięte i otwarte przestrzenie. Perfekcyjne, klimatyczne, doskonałe, budujące idealny klimat.

Wędrówka Nilin po zakamarkach Neo-Paryża w dużej mierze odbywa się takimi drogami, gdzie mało ludzi chodzi. Czy raczej zwisa. Nilin biega po dachach, porusza się po rynnach i innych wystających elementach budynków. Dzięki czemu często jest wysoko i widać panoramę Neo-Paryża.

Ale same widoki to nie wszystko. Gra jest przesycona doskonale wkomponowaną w całość muzyką stworzoną przez Oliviera Deriviere. Perfekcyjne połączenie elektronicznych brzmień z muzyką orkiestrową. I tutaj podobnie jak z widokami – czasem zachwyt ogarniał gdy w głośnikach pojawiał się kolejny motyw muzyczny.

Jestem zachwycony jak i zły trochę na Remember Me. Zachwycony fabułą i całą otoczką audio-wizualną, która niesamowicie przypadłą mi do gustu. Klimaty cyberpunkowe, głównie za sprawą powieści Gibsona (Graf Zero), są jednymi z tych, które lubię najbardziej. A zły? Zły na to kicanie i bijatyki oraz konieczność pokonania hord wrogów, żeby pójść dalej. Przez co nie dokończę opowieści, bo brutalna „rzeczywistość zręcznościówkowa” pokonała mnie w drodze do finału.

Jedno jest pewne – na długo zapadnie mi w pamięć Remember Me.

Mimo, iż gra mnie pokonała…


Muzyki z Remember Me – motyw przewodni (Nihil The Hunter) oraz inne utwory możecie posłuchać na SoundCloud na profilu Oliviera

Remember Me / Capcom

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *